
Osoby, które odwiedzają nas raz na jakiś czas z pewnością zauważyły, że witryna zapadła w długi sen. Od ponad roku wszelkie regularne aktualizacje, zmiany, modyfikacje z pewnością nie były domeną naszej strony. Wszyscy przyzwyczaili się do pomarańczowo-zielonego wyglądu i do stałej jej zawartości. Jednak kilka tygodni temu jakiś pomysłowy człowiek wpadł na pomysł, że HumorPage można znowu powołać do pełnej funkcjonalności... i stało się - stworzona została nowa szata graficzna, następnie napisane nowe oprogramowanie. Tylko stare dane w większości udało się zachować. Dziś rozpoczynamy nową erę w historii HumorPage. Zapraszamy do rejestracji i rezerwacji najciekawszych nicków oraz naturalnie do udzielania się na stronie. Niebawem wprowadzimy kilka nowych dodatkowych opcji, które aktualnie są w fazie testów. W przypadku problemów z funkcjonalnością serwisu prosimy o wyrozumiałość. Wszystkie napotkane błędy postaramy się możliwe szybko wyeliminować. Życzymy miłej zabawy z nową wersją HumorPage.pl
Po długiej przerwie wracamy do pisania newsów. Dziś naszą uwagą zawładnęła pewna kobieta z Kalkuty. Wyjaśniając - nie chodzi tu o Matkę Teresę. Otóż pewna 60-letnia żebraczka z tamtejszego miasta postanowiła za namową policjantów otworzyć rachunek bankowy. Zasiliła go oszczędnościami zdobytymi podczas 44 lat żebrania. Okazało się, że jej życiowy dorobek szacuje się na około 30.000 rupii, czyli około 1500 PLN. Ciekawe, jak ten interes kręci się w Polsce?
Koniec z nieprawdziwymi Mikołajami! Na Węgrzech pozostaną już tylko ten jeden prawdziwy. Wszystko za sprawą rodziców tamtejszych dzieci, którzy zwrócili się do władz z prośbą, aby osoba będąca Mikołajem musiała legitymować się specjalną licencją. Zdaniem rodziców bowiem, wielu Mikołajów nie posiada podstawowych kompetencji potrzebnych do tej profesji. Kandydaci na Mikołaja będą musieli zdawać odpowiedni egzamin, w ramach którego udowodnią, że naprawdę lubią dzieci, potrafią z nimi rozmawiać i mają odpowiednio niski głos. No proszę, niby paradoks, a nie w Polsce.
Strzeżcie się wszystkie insekty w Nowym Jorku! Władze miasta postanowiły się rozprawić z ich plagą na terenie dwóch dzielnic mieszkaniowych. W tym celu wezwali na pomoc dość nietypowy środek – nie pestycydy i inne chemikalia, ale 700 tysięcy biedronek, z których każda jest w stanie zjeść 50 mszyc dziennie. Jak donosi portal onet.pl, biedronki pochodzą ze zboczy Sierra Nevada w zachodniej części USA i - w zamyśle pomysłodawców - mają teraz wygryźć insekty z nowo urządzonych osiedli mieszkaniowych na nowojorskim Manhattanie. Owady te w odróżnieniu od pestycydów nie zabijają pożytecznych stworzonek. Dzięki czemu pokonane zostaną tylko szkodniki.